Rozdział 4
Gdy skończyłem pisać piosenkę zagrałem ją całą.
Tak powstała piosenka ,,without you``.
-Masz talent!- Usłyszałem i odwróciłem się stała tam moja mama.
-Dzięki.
-Napisałeś sam tą piosenkę?
-Tak.
-Słuchaj Ross. Wróciliśmy wcześniej, bo musimy już wracać.
-Czemu?!
-Ponieważ nie opłaca się tu siedzieć. Ty jeździsz na wózku.
-Mam się spakować?
-Tak.- Odparła moja mama i wyszła z mojego pokoju. Przy pakowaniu miałem łzy w oczach. Nie wyobrarzam sobie życia bez Rydel. Ona jest dla mnie jak starsza siostra. Zawsze doradzi, pomoże jak masz problem. W szkole mam przyjaciół, ale Jej będzie mi naprawdę brakować. Cały czas tak rozmyślając w końcu się spakowałem. Zeskoczyłem na jednej nodze do salonu, gdzie byli wszyscy.
-Kiedy wyjeżdżamy?- Zapytałem.
-Pojutrze rano.- Odparła moja mama.
-Zaraz będzie kolacja, nigdzie nie idź.- Oznajmił mój tata, a ja usiadłem na kanapie pomiędzy Rikerem, a Rydel. Ciągle nie daje mi spokoju to, dlaczego chłopaki mnie nie lubią. Mam już tego serdecznie dość, że nie mogę się odezwać w obawie, iż mnie wyśmieją.
-Czemu Ross tak cicho siedzisz?- Spytała Stormie. Zapomniałem wspomnieć, że wszyscy cały czas gadają, a ja siedze cicho jak mysz pod miotłom.
-Nieważne.- A co ja miałem jej powiedzieć? Że nie odzywam się dlatego, bo pani synowie mnie nie lubią i cały czas mnie przezywają!? No właśnie...
-Ross. Co się ostatnio z tobą dzieje? Stałeś się nagle taki cichy.- Odparł mój tata.
-Nic się nie dzieje.- Mówiłem spokojnie, ale czułem, że zaraz wybuchnę.
-Ross... Wiesz, że możesz powiedzieć nam wszystko.
-No i?!
-To, że masz nam powiedzieć.
-A co ja mam wam do cholery mówić?! Spytajcie się Ich!- Wykrzyknąłem pokazując na chłopaków i doskakałem do siebie. Jak mnie ten wózek wnerwia! Idę się pociąć...
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Gąbką...
~W tym samym czasie na dole~
Wszyscy siedzieli cicho patrząc na siebie zszokowani.
-Więc może Wy nam chłopcy powiecie co dzieje się z Rossem?- Spytała Stormie.
-Bo. Bo. Bo my ostatnio byliśmy dla niego troszkę wredni...- Wyjąkał Riker.
-Trochę?! Czyli wyśmiewanie się z wszystkiego co robi Ross jest `troszkę` wredne?!- Wydarła się Rydel. Kochała ich, ale musiała to powiedzieć. Winni spuścili głowy.
-Dzieci. Czy to prawda co mówi Rydel?- Spytał Mark.
-Tak.- Szepnął Ell.
-Zawiodłam się na Was...- Powiedziała Stormie.
-Wiemy...- Odparli chórem.
-Dlaczego nie lubicie Rossa?- Oni tylko wzruszyli ramionami i gdzieś poszli.
~Oczami Rikera~
Zawaliłem na całej lini. Jestem najstarszy. Nie wiem czemu nie lubię Rossa. Nawet Go nieznam. Powinienem nie oceniać książki po okładce. Idziemy Go właśnie przeprosić. Wszedliśmy do jego pokoju, a zobaczyliśmy tam jak Ross gra na gitarze i coś śpiewa. Ma talent. A jak sam to napisał... Gdy skończył postanowiłem się odezwać.
-Sam to napisałeś?- Zapytałem, a On podskoczył.
-Od kiedy Wy tu jesteście?- Spytał ignorując moje pytanie.
-Dość długo. Sam napisałeś piosenkę?- Wróciłem do pytania.
-Tak...- Szepnął jakby się wstydził, ale nie dziwię się mu.
-Masz ogromny talent.- Powiedział Rocky.
-Dzięki?
-On ma rację.- Odparliśmy z Ratliffem w tym samym czasie. Ross się lekko uśmiechnął.
-Dziękuję. Po co tu przyszliście?- Zapytał.
-Chcieliśmy się z tobą pogodzić.
-Nadal chcecie czy chcieliście?
-Młody! Bo jak ja będę Cię łapał za słówka!- Krzyknąłem, a wszyscy się zaśmiali.
-Tooo.... Zgoda?- Spytał Ell.
-Jasne.
-Gramy w butelkę? Mam ochotę się na kimś wyżyć- Spytał Rocky i zatarł złowieszczo ręce.
-O-O-Okey...- Wyjąkałem niepewnie. Z doświadczenia wiem, że zadanie od Rockyego będzie ciężkie. Usiedliśmy w kółku i zawołoliśmy jeszcze Rydel. Pierwszy kręcił Ross. Wypadło na Ella.
-No to Ratliff... Prawda, czy wyzwanie?
-Prawda.
-Czy chodzisz z Rydel?- Zapytał, a wszyscy odwrócili wzrok na niego.
-Nie.- Zaprzeczył pewnie. Ell trafił na Rylanda.
-Prawda.- Powiedział od razu.
-Jak chcesz. Twoja ostatnia wpadka o której nikt nie wie.
-Jak mus, to mus. Pocałowałem ostatnio nie tą dziewczynę co trzeba...- Odparł, a wszyscy wybuchnęli śmiechem. Ryland zakręcił i wypadło na Rydel.
-Wyzwanie.- Jakaś nowość... Rydel zawsze bierze pytania. Nie to, że mam coś przeciwko.
-Masz pocałować Ella. Ale jakbyś Go nie widziała z rok.- Odparł, a wszystkim szczeny opadły. Moja siostra całowała się już z Ellem jakieś 2 minuty. Nagle usiadła na nim okrakiem. Tego już zawiele! Podszedłem do nich i dałem Ellu z pięści w nos.
-Co Ty sobie kuźwa wyobrażasz?! Zaraz zaczniecie się bzykać tutaj może co?!- Wydarłem się. Nie za bardzo przemyślałem słowa. Powinienem co niektóre ominąć ze względu na Rossa, Rylanda i nie wiem czy Rocky o TYM wie.
-Riker zostaw Go! To moja wina! Riker...- Mówiła zapłakana Rydel, po czym pobiegła do siebie. Właśnie dotarło do mnie co zrobiłem. Straciłem siostrę i być może najlepszego przyjaciela. Jak Rydel ma z kimś być to z Ellem, bo mu najbardziej ufam.
-Przepraszam... Ja... Ja nie chciałem... Poniosło mnie... Mam nadzieje, że kiedyś mi wybaczysz...- Powiedziałem i chciałem iść, ale Ratliff wstał i mnie zatrzymał.
-Riker. Wszystko w porządku. Jakbym miał młodszą siostrę też bym tak zareagował. Nie masz mnie za co przepraszać, nie jestem na ciebie zły. Jak już kogoś ma przepraszać, to ja cię za moje zachowanie. Powinieneś przeprosić Rydel.
-Ell. Jesteś najlepszy. I mnie nie też nie masz Idź sobie nos zabandażuj.
-Okey.- Na koniec przytuliliśmy się i poszłem do Rydel. Siedziała na balkonie i płakała. Jak ona tam wytrzymała? Na dworze jest z może -2 lub -3. Podszedłem do niej i otuliłem ją swoją bluzą.
-Przepraszam Cię...
-Nie jestem na ciebie zła. Wybaczę Ci jak Ci Ell wybaczy.
-Już wybaczył.
-Jesteś trochę nadopiekuńczy.
-Troszczę się o Was.
-Wiem... Kocham Cię.
-Ja ciebie też. Czyli już nie ma focha?
-Nie ma.
-To się cieszę.
-Szkoda, że tak szybko jedziemy. Polubiłam Rossa. Traktuję Go jak brata.
-Po spędzeniu parę chwili z nim stwierdzam, że jest w porządku.
-Wracamy?
-Chodź.- Odparłem i wtuleni w siebie poszliśmy do pokoju Rossa. Usiedliśmy w kółku i z powrotem graliśmy. Teraz kręcił butelką Rocky. Każdy się modlił, by na niego nie wypadło. Najgorsze jest to, że gramy teraz tylko na wyzwania. Wypadło na mnie! Aaa!!!! Co ja mam teraz zrobić?! Cholera!!!!
-No to drogi braciszku... Nie będe wredny.- U... Coś nowego?
-Masz się rozebrać do bokserek, wybiec na śnieg. Podbiec do jakiejkolwiek dziewczyny i ją czule pocałować w usta. Masz też powiedzieć do niej: ,,Hej piękna. Idziemy do łóżka, bo mi już trochę zimno, a wierzę, że Ty mnie rozgrzejesz``.- O. Ja. Pierdolę. On nie był wredny?! Ja się chyba przesłyszałem... Rozebrałem się do bokserek i wyleciałem na ulicę. Pocałowałem jakąś dziewczynę i powiedziałem co miałem powiedzieć. Nie uwierzycie co ona zrobiła! Zaciągnęła mnie za rękę w krzaki i usiadła na mnie okrakiem. Oczywiście do niczego nie doszło... Było tak blisko... Zabije Rockyego! Właśnie wszedłem cały czerwomy i przemarznięty. Mama dała mi koce i poszedłem się położyć do siebie. Nie mogłem zasnąć. Nie tyle z zimna, co z wyrzutów sumienia. Miałem wyrzuty, bo zepsułem Rossowi wyjazd w góry. Okazało się, że jest naprawdę fajny. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy. Nagle poczułem ciepłe ręce głaszczące mnie. Odwróciłem się i zobaczyłem tam Rydel.
-Mama zrobiła Ci herbatę. Coś cię gryzie.
-Skąd wiesz?
-Widzę. Znam cię Riker nie od dziś. Wiem jak się zachowujesz jak coś ci jest, a jak wszystko jest w porządku. Chcesz o tym pogadać?
-Męczą mnie wyrzuty sumienia...
-W związku z...
-W związku z tym, że wcześniej wyzywaliśmy Rossa i zmarnowaliśmy mu cały wyjazd. Ross to fajny chłopak.
-Bo sobie coś pomyślę!
-Nie w takim sensie!
-Gadałam z nim przed chwilą i powiedział, że się cieszy z pogodzenia z wami.
-Ulżyło mi. Mam nadzieję, że się jeszcze z nim spotkamy.
-Też mam taką nadzieję...
-Rydel.
-Hm?
-Powiedz mi prawdę.
-Jaką?
-Nic ci nie zrobię. Z góry ostrzegam. Czy czujesz coś do Ella?
-Nie. Tak. Nie wiem...
-Powinnaś z nim porozmawiać.
-Chyba cię coś boli! A ty?! A wy?! Moi nadopiekuńczy braciszkowie?!
-Jak już masz mieć chłopaka to Ella, bo mu najbardziej ufam, ale jak cię skrzywdzi nie będzie litości.
-Jesteś kochany, ale to chłopak powinien zrobić pierwszy krok. A jak mnie wyśmieje?! A jak nasza przyjaźń wtedy się zniszczy?!
-Rydel... Chłopaki się cieszą jak to dziewczyna zrobi pierwszy krok. Znam bardzo dobrze Ella i on nie mógł by cię wyśmiać. On taki Rydel nie jest!
-Łatwo ci mówić. Tak przyznaje podoba.mi się Ellington Lee Ratliff!- Wykrzyknęła.
-Naprawdę?- Spytał Ell wchodząc do mojego pokoju.
-To się narobiło.- Powiedziałem. Rydel momentalnie wybiegła. Wstałem i pobiegłem za nią, a Ell stał tam próbując sobie wszystko przetrawić. Znalazłem ją w jakimś parku skuloną na ławcę i płaczącom.
-Rydel chodź do domu. Jest zimno.
-Ja tam nie wracam! Teraz Ratliff o wszystkim wie! Jak ja się do niego odezwę?! Jak ja mu mam spojrzeć w oczy?!
-Ell napewno cię nie wyśmieje. Pogada z tobą o tym na spokojnie.
-Ale ja nie chcę o tym gadać!
-Riker... Zostawisz nas samych?- Usłyszeliśmy nagle Ella. Bez słowa odeszłem.
~Oczami Ella~
Czeka mnie teraz trudna rozmowa z Rydel. Jak znalazłem Rikera i blondynke poprosiłem go żeby nas zostawił. Usiadłem na ławce obok Rydel.
-Słuchaj Delly... Ja ci się tylko podobam, czy coś do mnie czujesz?
-Sama nie wiem... A ty?
-Sam nie wiem...
-Nie przedrzeźniaj mnie!
-Hahah...
-Co sądzisz o Rossie?
-Będzie mi go brakować. Fajny chłopak...
-No kolejny?! Co ja samych pedałów znam?!
-Nie o to mi chodziło! Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy.
-Fajnie by było... Teraz nie wyobrażam sobie życia bez niego.- Zaczęliśmy się z Rydel do siebie przybliżać.
!!Notka!!
Rozdział krótki pisany na telefonie! Jak myślicie Rydel i Ell się pocałują? Czy będą razem? Czy Lynchowie i Ratliff spotkają się jeszcze kiedyś z Rossem? Sama jeszcze nie wiem ale mam już w połowie plan na next! Miała być inna końcówka, ale nie zmieściło mi się :(
KOMENTUJCIE!!!
